|
DziennikPogrzeb i sylwester Link 07.01.2008 :: 23:40 Komentuj (2)- Justyna nie żyje - usłyszałam w słuchawce. Skoczyła z trzeciego piętra w wieczór wigilijny. W czwartek popołudniu zadzwoniła jej babcia mówiąc, co się stało. Początkowy spokój zamienił się w paraliż. Przecież to niemożliwe, przecież miałyśmy jeszcze tyle planów. Płakałam przez cały czwartek. I w kilka następnych dni. Najokropniejszy był łoskot trumny o dno dołu. I dudnienie piasku gdy zakopywano trumne. 31 grudnia na cmentarzu centralnym zostało złożonych przez znajomych i przyjaciół kilkadziesiąt białych róż. Tak jak my miała przecież dopiero 21 lat. Ojciec chrzestny wygłosił piękną przemowę, wspomniał o jej wrażliwości artystycznej i miłości do zwierząt. Przecież to ona robiła te wszystkie zdjęcia, które się ukazały na tym blogu. A ja po raz kolejny się rozryczałam, uświadamiając sobie z całą mocą, że na zawsze straciłam przyjaciółkę. Drugie z najgorszych wspomnień, to pójście po jej chorą matkę. Była na prochach i wyglądała strasznie. No i widok pokoju Justyny, ze wszystkimi jej obrazami i decoupage. Nic się w nim nie zmieniło oprócz tego, że jej w nim już nie było. Tego samego dnia pojechałam nad morze. Tuż przed wyjazdem zatrzymałyśmy się tylko w kawiarnii na kawę by odetchnąć i porozmawiać - ja i jeszcze dwie najbliższe kumpele Justyny. Czułam się rozbita i nie wiem jakim cudem wróciłam by się spakować i dojść potem na dworzec pks. Pobierowo było prześliczne. Czułam się jak w innym świecie. Apartament miałyśmy cudny, z własną kuchnią, łazienką i wielkim tv. Sylwester trwał do białego rana, pamiętam, że poszłam spać o 10:00, po długich, wspólnych spiewach przy stole do akompaniamentu muzyki zespołu "Dżem". W przerwach sączenia whiski Balantais z colą i rozmowach na mój ulubiony temat, czyli o literaturze fantasy, nauczyłam się palić fajkę wodną i tańczyć salsę. Ironia, że to był najlepiej zorganizowany sylwek jaki miałam okazję przeżyć. Może dlatego, że cały hotelik był wynajęty tylko dla nas, grupy znających się już ludzi. Dzięki temu wyjazdowi choć na moment udało mi się zapomnieć o wszystkim, jakby pogrzeb był kilka miesięcy temu. Czarny dziennik Link 09.01.2008 :: 01:49 Komentuj (2)Prowadzę czarny dziennik, taki mały, który był dodatkiem do Cosmopolitana. Kilka zdań na każdy dzień roku. Uzupełniałam dziś dni, z czasu kiedy nie byłam w stanie zapisać ani jednego słowa. Sądzę, że kilka zdań podsumowujących ostatni tydzień zasługuje na uwagę: "Życie bywa kruche i zmienne, chwile - cudowne i straszne. Ale życie toczy się dalej. Z tymi wszystkimi ważkimi wydarzeniami i błahymi obowiązkami, czyli tym co nazywamy codziennością." Weryfikacja - 2006 Link 14.01.2008 :: 02:29 Komentuj (0)Chciałabym powiedzieć: żegnaj. Wyciągnąć pudło z kartkami, Na których mieści się więcej niż - 1000 wyjaśnień. Lecz nie potrafię. Słowa zatrzymują się w 1/2 drogi - Na weryfikację. 99 % dostaje plakietkę: nie nadaje się. Więc milczę. KsięgaJesli jesteś moim znajomym, kolegą bądź przyjacielem zostaw po sobie ślad. Jeśli nie jesteś moim znajomym, kolegą, ani tym bardziej przyjacielem, lecz przypadkowym wędrowcą tym bardziej wpisz się do [Księga gości] :)In the past2008grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień Sznurki:: Fotolog by Marek Ogień :: Fotolog by Kamil Śliwka :: Blog Bliskoznaczna :::: Milion zielonych zabawek :: Prorok :: Filmweb :: Coma :: Stuff
LayoutWykonany przez , z użyczeniem tła Clothes. Dodatki z Inventive. |